Moja niewierność…

Witajcie!

Trochę minęło od poprzedniego mojego wpisu ale tak musiało być, gdyż nie chcę pisać czegoś na siłę… Tym razem będzie to moje świadectwo, które dotyczy mojego życia jak i Spotkania Młodych w Wołczynie, na które jeżdżę już od 4 lat…

Od zeszłego, XX Spotkania Młodych w Wołczynie, wiedziałem już, że bardzo chcę pojechać na kolejne Spotkanie… Nie wiedziałem tylko czy pozwoli mi na to czas, środki finansowe oraz ewentualna praca… Liczyłem się z tym… Jak co roku przed Wołczynem wkładałem serce w promocję tego Spotkania w Rzeszowie: rozwieszając plakaty czy roznosząc, przysłane na moją prośbę ulotki. Ulotki rozdałem między innymi na Koncercie Jednego Serca Jednego Ducha, który odbywa się co roku zawsze w Boże Ciało w Parku Sybiraków w Rzeszowie.

Tymczasem będąc bezrobotnym dostałem się do projektu z UE, który oferował szkolenia oraz półroczny staż, dla każdego, kto spełniał odpowiednie kryteria oraz, kto oczywiście się zgłosił na ten projekt. W tym projekcie można było sobie wybrać, w czym chce się rozwijać oraz szkolić. Całość projektu trwa ok. Parę miesięcy + pół roku stażu, w dodatku płatnego. To było coś dla mnie, gdyż szukałem już bardzo długo dobrej pracy, ale niestety nigdzie takowej nie udało mi się znaleźć (zgodnej z moim wykształceniem tj. Turystyka i rekreacja oraz zarządzanie w turystyce). Ten projekt dosyć się przedłużał, szukanie stażu itp. Oddalało coraz bardziej wizję uczestnictwa w Spotkaniu Młodych w Wołczynie… Ale miałem nadzieję cały czas, gdyż na ostatnich rekolekcjach WwK (Wołczyn w Krakowie) każdy z uczestników dostał patrona, któremu mógł powierzyć swój wyjazd na SM Wołczyn. Ja dostałem Św. Stanisława. Modliłem się więc do niego, aby pozwolił mi jakimś cudem znaleźć się w Wołczynie. W międzyczasie pojawiły się komplikacje ze stażem (który już miałem zaczynać). Okazało się, że niestety nie przysługuje mi prawo do urlopu w pierwszym miesiącu stażu (tylko dopiero od drugiego miesiąca i to tylko dodatkowe 2 dni). W związku z czym pogodziłem się ze smutkiem, że w tym roku nie pojadę na to Spotkanie Młodych…

SM Wołczyn już się zaczął, a ja ze smutkiem oglądałem relacje z Wołczyna przez Internet. Zadawałem Bogu pytania: DLACZEGO MNIE NIE WYSŁUCHAŁEŚ? Przecież to spotkanie jest DOBRE! Pozwoliłeś mi być na nim już 3 razy! I do Św. Stanisława też miałem pretensje: ŚW. STANISŁAWIE! CZEMU NIE MOGĘ POJECHAĆ NA WOŁCZYN?! CZY TO, ŻE DOSTAŁEM CIĘ JAKO PATRONA MOJEGO WYJAZDU DO WOŁCZYNA NIC NIE ZNACZYŁO????? Itd…I nastała środa… Trzeci dzień trwania Spotkania. Dostałem rano koło 9:00 telefon, żebym udał się na rozmowę w sprawie stażu dopiero w poniedziałek… (sic!) Złapałem się za głowę!: JAK TO?????????????????? GDYBYM WIEDZIAŁ WCZEŚNIEJ, TO MÓGŁBYM POJECHAĆ SPOKOJNIE NA WOŁCZYN!!!!! Coś mnie ścisnęło w środku, a to był żal… Jednak jedna najbliższa mi osoba podpowiedziała mi: A może jednak pojedziesz? Sprawdź rozkład busów! Sprawdziłem. Okazało się, że najszybciej będzie NEOBUS. Ale odjazd był ok 12:30 czyli za jakieś 2 godziny…

Nie czekając wiele, spakowałem się w NIECAŁĄ GODZINĘ (śpiwór, karimata, namiot, osprzęt oraz wszystko inne) oraz wziąłem, prysznic… Byłem w euforii! Okazało się także, że i pieniądze na wyjazd się znalazły. Miałem wszystko co potrzeba więc wsiadłem w busa o 12:30 i o ok. 22:30 byłem w Wołczynie… Wychodząc z PKP pierwszy raz szedłem nocą przez Wołczyn. Ale czułem się jak w domu! Trafiłem pod Amfiteatr bez problemu! Akurat wtedy Przenajświętszy Sakrament był chowany… Piękne pieśni spotęgowały moje odczucia. Dziękowałem Bogu z to, że znalazłem się na Wołczynie, czując jednocześnie, że Bóg mnie wysłuchał jednak! W końcu nie prosiłem Go aby być od początku Spotkania :)… W pierwszy dzień Spotkania rozdawano opaski na rękę z fragmentami Pisma Świętego. Także i ja dostałem taką opaskę zaraz przy rejestracji. Był na niej następujący cytat:

Uleczę ich niewierność i umiłuję ich z serca.

Bo gniew mój odwrócił się od nich. (Oz 14,5)

Nie rozumiałem na początku tego fragmentu i jakie ma odniesienie do mojego życia. Potem zrozumiałem… Zrozumiałem, że moja niewiara jest tak na prawdę skutkiem mojej niewierności tj. Braku zaufania Bogu, Jego słowom i obietnicy, że będzie przy mnie ZAWSZE. Ciągle szukam Go i zadaję sobie często pytanie: GDZIE JESTEŚ BOŻE? Czy ty faktycznie istniejesz, czy jesteś tylko wytworem Kościoła aby łatwiej było Kościołowi manipulować wiernymi?… Teraz przekonuję się, że w sumie nigdy nie zawiodłem się na Bogu i Jego obietnicach… Szczególnie wtedy, gdy byłem w potrzebie czy w sytuacji – zdawałoby się – bez wyjście… Tymczasem wracając do Wołczyna: Całe spotkanie przeżyłem w pełni, tak jakbym był od początku. Poświęcałem jak najwięcej czasu na dialog z drugim człowiekiem. Cieszyłem się jak dziecko, radością niewymowną! W dodatku Bóg dał mi wspaniałą grupę i siostrę Hiacyntę, która prowadziła spotkania. Miałem WSZYSTKO dokładnie tyle ile mi wystarczyło na przeżycie, podróż w tę i z powrotem! Wierzę, że przez to wszystko co się wydarzyło, Bóg pokazał mi, jak wiele brakuje mi, wiary oraz zaufania do Niego oraz to, że troszczy się o swoje dzieci pokazując swoją nieograniczoną i potężną Miłość, która jest wstanie przezwyciężyć wszystko oraz zakusy złego.

Mógłbym napisać jeszcze więcej, czego doświadczyłem ale myślę, że główną myśl już wyraziłem w niniejszym świadectwie, którą uważam za najważniejszą! Jeżeli jakaś myśl mi przyjdzie to uzupełnię wpis. Tymczasem, życzę Tobie mój drogi czytelniku wszelkiego dobra i Miłości. Prawdziwej Miłości.

Pax!

Reklamy

Dziękuję Ci za dodanie komentarza! Zanim się on jednak pojawi, musi zostać zaakceptowany przez Artura, dlatego cierpliwości! Tymczasem życzę Tobie wszystkiego dobrego na Twojej drodze życia!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s